Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘globalne ocieplenie’

"Celem jest zdobycie władzy, a nie troska o klimat"

Celem jest zdobycie władzy, a nie troska o klimat”
Prof. Zbigniew Jaworowski, specjalnie dla TVN24.PL

Siłą napędową konferencji w Kopenhadze nie jest troska o klimat, z którym nic złego się nie dzieje, a który od lat dziesięciu zaczął się ochładzać. Jest nią perspektywa zdobycia władzy nad światem oraz trylionowych zysków z handlu niczym, niczym bowiem są zezwolenia i limity ze sprzedaży limitów CO2 – pisze specjalista ds. klimatu profesor Zbigniew Jaworowski.

W Kopenhadze mają być podjęte decyzje w sprawie przedłużenia i znacznie zwiększonego ograniczenia emisji CO2 ustalonych w Protokóle z Kioto, do których wypełniania do r. 2012 zobowiązało się 187 państw. Zobowiązań nie spełniono. Zamiast wyznaczonej w Kioto redukcji emisji gazów cieplarnianych o 5,2 proc. w porównaniu z r. 1990, ich emisja do roku 2004 wzrosła w skali świata o 38 proc., w Japonii o 11 proc., w USA o 20 proc., w Hiszpanii o 50 proc., w Indiach o 103 proc., w Chinach o 150 proc., a samej „starej” Unii Europejskiej (15 krajów) o około 7 proc. Natomiast Polska w tym czasie obniżyła swoją emisję CO2 o 18 proc. od 1990 r. i 32 proc. od 1988 r.

Mniej o 503 mld zł

Jednak Bruksela zmusza nas do dalszej redukcji obecnej emisji CO2 o 20 proc. do 2020 roku. Gdybyśmy spełnili ten wymóg i pozostałe żądania (czyli 20 proc. wzrostu wkładu energii odnawialnej, 20 proc. wzrostu wydajności energetycznej i 10 proc. tu zużycia biopaliw), to wedle ekspertyzy zleconej przez polski rząd znanej firmie konsultingowej Ernst & Young w 2030 roku polski produkt krajowy brutto byłby mniejszy o 503 miliardy złotych, czyli sięgnąłby około 50 proc. PKB z 2007 roku. To dramatycznie obniżyłoby poziom życia Polaków.

Ale w Kopenhadze zastawia się na nas znacznie groźniejsze pułapki. W opublikowanym przez ONZ projekcie Protokołu z Kopenhagi, który miałby na następne dziesiątki lat zastąpić „Kioto”, przedstawiono kilka wersji ograniczeń emisji CO2 do roku 2050, sięgających od 50 do 95 proc. emisji z 1990 roku. Przez kilka następnych lat emisja miałaby zmniejszać się po 5 proc. rocznie. Byłaby to największa rewolucja w historii, która dramatycznie odbiłaby się na dobrobycie całego świata.

Koszt dla rodziny: 1 tys. zł mniej

Gdyby przyjęto do roku 2020 nawet tylko ograniczenie 40 proc., to wg oceny Sztokholmskiego Instytutu Środowiska (SEI) wprowadzenie tego scenariusza kosztowałoby każdą 4-osobową rodzinę około 1 tys. zł miesięcznie przez następne dziesięć lat. Za dziesięć lat, po roku 2020, koszt ten dla przeciętnej rodziny wzrósłby ponad dwukrotnie, czyli powyżej 24 tys. zł rocznie. W Polsce, gdzie około 95 proc. całej energii produkowane jest z paliw kopalnych, byłby on wyższy niż obliczony przez SEI. Mam wrażenie, że nasz rząd zdaje sobie z tego sprawę, natomiast większość społeczeństwa nie. Jego opinia została uformowana przez zmasowaną kłamliwą propagandę „ekologiczną”, przedstawiającą naturalne błogosławione Ocieplenie Współczesne jako zawinioną przez człowieka katastrofę klimatu.

Gdyby przyjęto do roku 2020 nawet tylko ograniczenie 40 proc., to wg oceny  Sztokholmskiego Instytutu Środowiska (SEI) wprowadzenie tego scenariusza kosztowałoby każdą 4osobową rodzinę około 1 tys. zł miesięcznie przez następne dziesięć lat. Za dziesięć lat, po roku 2020, koszt ten dla przeciętnej rodziny wzrósłby ponad dwukrotnie, czyli powyżej 24 tys. zł rocznie.

Histeria klimatyczna nie pomoże

Około 86 proc. energii światowej jest obecnie produkowane przez spalanie paliw kopalnych. Rewolucyjna zmiana tej sytuacji w drodze biurokratycznych dekretów, a nie stopniowego naturalnego rozwoju przemysłu, niesie za sobą groźbę zniszczenia cywilizacji, otwarcie postulowanego przez znanego mizantropa i globalnego guru zielonych Maurice Stronga, szarą eminencję ONZ, twórcę Protokołu z Kioto i głównego doradcę byłego Sekretarza Generalnego Narodów Zjednoczonych Kofi Annana.

Jeżeli ludzkość ma trwać i rozwijać się przez następne eony czasu, to musimy stopniowo, nie rewolucyjnie, wycofać się z barbarzyńskiego spalania z paliw kopalnych, których zasoby wkrótce się wyczerpią, zachować je do innych celów i oprzeć się na energii jądrowej. Stanie się to nie z powodu obecnej histerii klimatycznej, ale w wyniku wielkiego przyszłego zapotrzebowania na energię oraz szerokiego zdywersyfikowania dostępności ogromnych zasobów pierwiastków rozszczepialnych. Nowe oceny światowych złóż uranu wskazują, że wystarczy go na ponad 470 tysięcy lat produkcji energii na obecnym poziomie (IAEA, 2008), a toru jest znacznie więcej. Natomiast fuzja lekkich pierwiastków zapewni nam za kilkadziesiąt lub kilkaset lat czystą i bezpieczną energię praktycznie do nieskończoności.

Czyhające zagrożenia

Jednak zagrożeniem czekającym nas w Kopenhadze, znacznie większym niż ograniczenia emisji CO2 i wynikający z nich kolosalny wzrost podatków, katastrofalny wzrost cen energii i wszystkich zależnych od niej dóbr i usług, są inne zapisy liczącego 181 stron projektu Protokółu z Kopenhagi. Z paragrafu 36 i 38 projektu wynika, że Protokół ma spełnić cztery cele: (1) utworzyć niewybieralny rząd światowy; (2) przekazać dorobek i bogactwa krajów uprzemysłowionych do krajów Trzeciego Świata; (3) stworzyć mechanizmy siłowej egzekucji postanowień traktatu w sprawie ograniczeń emisji gazów cieplarnianych i (4) doprowadzić do utraty suwerenności Polski i wszystkich państw-stron Protokółu. W projekcie Protokółu są również zapisy blokujące możliwość przyszłego wycofania się z dokumentu i kurateli rządu światowego bez zgody wszystkich pozostałych państw-stron. Jest to próba zniewolenia pod pretekstem walki z rzekomym ocieplaniem klimatu przez człowieka.

Co z tym ogrzewaniem klimatu?

Fundamentem Protokółów z Kioto i Kopenhagi jest hipoteza ogrzewania klimatu przez człowieka, nigdy nie udowodniona. Jest ona produktem modeli komputerowych, które nie są w stanie odtwarzać ani obecnego, ani dawnego klimatu. Protokóły podpierają się jedynym, monopolistycznym źródłem informacji klimatycznej: raportami Międzyrządowego Zespołu do Zmian Klimatu (IPCC), organizacji stworzonej przez ONZ i spełniającej wiernie jej polityczne zamówienie, czyli obwinianie człowieka za katastrofalne ogrzewanie klimatu. Od pierwszego raportu IPCC z r. 1990 metody i rzetelność ocen naukowych tego ciała była ostro krytykowana, m.in. w artykułach redakcyjnych czasopisma „Nature” w latach 1991 i 1994. Wielokrotnie proponowano uzdrawianie IPCC, co wobec upolitycznienia tej instytucji oczywiście nie mogło się udać. Jak napisałem w r. 2004 w oświadczeniu dla Komisji ds. Handlu, Nauki i Transportu amerykańskiego senatu, „choroba IPCC jest nieuleczalna”. Obecnie po wybuchu afery „Klimatgate” pojawiają się głosy nawołujące do zlikwidowania tej instytucji.

Wybuchowa korespondencja

„Klimategate” wybuchła, gdy ujawniono korespondencję naukowców z najważniejszych na świecie ośrodków zbierających dane klimatyczne: w Wielkiej Brytanii Climate Research Unit – CRU należący do Uniwersytetu Wschodniej Anglii, a w Stanach Zjednoczonych Goddard Institute for Space Studies – GISS oraz National Climatic Data Center – NCDC. Czołowi pracownicy tych instytucji są wiodącymi współpracownikami IPCC. Jak się okazuje, ujawnienie nastąpiło nie w wyniku akcji zewnętrznych hakerów (porównywano ich w blogach do polskich pogromców Enigmy), lecz prościej, bezpośrednio przez pracowników CRU poruszonych wyjątkową skalą oszustw i niegodziwości, zagrażających całemu światu. Autentyczność korespondencji potwierdził szef CRU profesor Phil Jones. Uniwersytet Wschodniej Anglii rozpoczął śledztwo w jego sprawie, a Jones 1 grudnia złożył swoją dymisję. Jak wynika z ujawnionej korespondencji, naukowcy fałszowali dane pomiarowe, usuwali te, które im nie pasowały, inne ukrywali, korumpowali recenzowanie prac naukowych, odmawiali ujawniania danych pomiarowych, blokowali publikowanie prac niezgodnych z ich pracami, powodowali dymisje redaktorów czasopism naukowych, którzy ośmielili się opublikować krytykujące ich prace, a nawet wyrażali radość z powodu śmierci jednego z nich. Najgorsze być może jest to, że w ośrodku CRU doprowadzili do kompletnego chaosu w największej bazie danych temperaturowych z całego świata, w której część wyników znikała, a inne były błędne. Program komputerowy CRU zawierał błędne kody i był sztucznie naciągany, tak by ukryć Ocieplenie Średniowieczne. Na miejsce brakujących danych „syntetyzowano” nowe, a zafałszowane oceny trendów temperatury przesyłano do IPCC. Na takim materiale i na pracy takich osób oparte są modele i prognozy IPCC oraz decyzje polityczne Unii Europejskiej i całego świata.

Badania odrzucone

Podobnie postępował IPCC, ignorując niewygodne dane i ukrywając w swoich ostatnich raportach silne Ocieplenie Średniowieczne (około roku 1000), oraz Ocieplenie Holoceńskie (około 6000 – 7000 lat temu), w którym temperatura była o 7oC wyższa niż teraz, a zielona Sahara, z rzekami, jeziorami i bagnami, dawała życie stadom zwierzyny i ludzkim plemionom, które pozostawiły po sobie skalne malowidła. Pilnie ignorowano też publikacje wskazujące, że poziom CO2 w atmosferze przedprzemysłowej był podobny, a nawet wyższy niż obecnie. Od początku XIX wieku do lat 1960-tych wykonano ponad 9 tys. pomiarów CO2 bezpośrednio w atmosferze trzech kontynentów Europy, Ameryki Płn. i Azji. Te rzetelne i czułe pomiary wykonane m.in. przez laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie chemii zostały przez klimatologów całkowicie odrzucone, ponieważ wskazywały one, że średni poziom CO2 w epoce przedprzemysłowej wahał się, sięgając kilkakrotnie znacznie powyżej współczesnego. W dawnych epokach, na przykład 545 milionów lat temu, poziom CO2 w atmosferze był 23 razy wyższy niż obecnie, ale temperatura była niska, a lądy pokryte wielkimi lodowcami.

Bo teza się nie zgadzała

To wszystko nie zgadzało się z lansowanymi przez IPCC „hokejowymi” krzywymi temperatury i stężeń CO2, mającymi przekonać publiczność i polityków, że dawniej przez wieki i setki tysięcy lat nic się praktycznie nie zmieniało i dopiero w XX wieku człowiek zaczął wprowadzać CO2 do atmosfery, „niszczyć” klimat i biosferę. Dowodem na rzekomo decydujący wpływ człowieka na klimat ma być „niespotykana szybkość” Współczesnego Ocieplenia. Przyjrzyjmy się tej szybkości. Przez ostatnie 100 lat temperatura wzrosła o około 0.7oC. Ale w ciągu ubiegłych 100 000 lat temperatura globu około 25 razy podwyższała się niemal błyskawicznie o 5oC do 100C w ciągu zaledwie 30 do 40 lat, a więc kilkadziesiąt razy szybciej niż obecnie. Te dawne okresy ciepła były zawsze korzystne dla biosfery. Jak stwierdza raport Nierządowego Międzynarodowego Zespołu do Zmiany Klimatu (NIPCC) z roku 2008, w rzeczywistości nie ma żadnego dowodu na hipotezę twierdzącą, że to człowiek ogrzewa klimat.

Bo liczą się pieniądze, a nie klimat

„Klimatgate” krąży po świecie, w Google ukazało się już ponad 21 milionów razy. Dotarło do Australii, która jako jedna z pierwszych miała wprowadzić lukratywny dla biurokracji i banków, a zabójczy dla kraju, system dławienia emisji CO2, cut-and-trade (ogranicz-i-sprzedaj), na wzór średniowiecznego handlu odpustami. To „Klimatgate” wpłynął na parlament Australii, który 2 grudnia odrzucił proponowaną przez rząd ustawę nakazującą ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Może wpłynie też na otrzeźwienie innych krajów.

Siłą napędową konwentyklu w Kopenhadze nie jest troska o klimat, z którym nic złego się nie dzieje, a który od lat dziesięciu zaczął się ochładzać. Jest nią perspektywa zdobycia władzy nad światem oraz trylionowych zysków z handlu niczym, niczym bowiem są zezwolenia i limity.

Prof. Zbigniew Jaworowski

Profesor Zbigniew Jaworowski, najbardziej znany sceptyk w kwestii wpływu działalności człowieka na globalne ocieplenie (PAP)

Jak handluje się klimatem

Jak handluje się klimatem

Jednym z instrumentów walki UE z globalnym ociepleniem są kwoty na emisję dwutlenku węgla. Kiedy przedsiębiorstwo wyemituje zbyt wiele CO2, musi sobie limity dokupić. Tu właśnie obok ekologii zaczyna się wielki biznes i polityka.

Handel uprawnieniami do emisji CO2 w zamierzeniu ma być jednym z instrumentów polityki ekologicznej Unii Europejskiej. Wprowadzenie tego programu stanowi realizację postanowień Protokółu z Kyoto, którego UE jest stroną.

Uprawnienia do emisji CO2 przyznawane są państwom członkowskim UE na kilkuletnie okresy rozliczeniowe. Pierwszy okres objął lata 2005-2007, kolejne okresy będą pięcioletnie – obecnie obowiązuje okres na lata 2008-2012.

Negocjacje

Przyznawane limity nie biorą się jednak „z powietrza”. Każde z państw Unii szacuje swoje zapotrzebowanie na emisję CO2 i na tej podstawie negocjuje z Komisją Europejską ilość uprawnień, które otrzyma bezpłatnie na dany okres rozliczeniowy.

Następnie uprawnienia te przyznawane są przedsiębiorstwom. Przedsiębiorstwa stają zaś przed wyborem: zainwestować w redukcję emisji (efektywne technologie, stosowanie „czystszych” źródeł energii) albo kupić dodatkowe pozwolenia.

W praktyce redukcja jest jednak często bardzo droga. Dlatego na czyste technologie stać przede wszystkim najbogatsze firmy, które dodatkowo mogą zarobić na handlu limitami.

Zmiany – rosną koszty

Teraz na emisjach ma zarobić także narodowy budżet. Stracą jednak przedsiębiorstwa, a co za tym idzie, wszyscy płacący rachunki. Ceny prądu mogą wzrosnąć od 50 do 70 proc.

Zgodnie z programem wdrażania pakietu klimatycznego Unii Europejskiej od roku 2013 państwa członkowskie będą musiały kupować część uprawnień, które obecnie otrzymują za darmo. Pieniądze z aukcji trafią do budżetów narodowych i mają służyć finansowaniu inwestycji przyjaznych środowisku.

Według Tomasza Chmala z Instytutu Sobieskiego obowiązek kupna kwot CO2 oznacza dla polskich przedsiębiorstw dodatkowe koszty produkcji. Co gorsza, jego zdaniem cały pomysł limitowania emisji CO2 w Europie może osłabić konkurencyjność europejskiej gospodarki i przyczynić się do relokacji różnych gałęzi biznesu w rejony wolne od takich ograniczeń.

Co dalej?

Tymczasem od 2020 roku wszystkie uprawnienia do emisji CO2 mają być płatne. Na razie, na wniosek Niemiec, energochłonnym branżom przemysłu przyznano bezpłatne kwoty. Wyjątkowo elektrownie w Polsce i innych uboższych krajach też będą mogły korzystać z bezpłatnych uprawnień: maksymalnie 70 proc. w latach 2013-2019. Kupowanie uprawnień do emisji CO2 będzie kosztowało Polskę 60 mld euro.

Na ten stan rzeczy wpłynąć chce rząd.

– Szukamy rozwiązań, by Pakiet został dostosowany do sytuacji, w jakiej znajdują się poszczególne państwa członkowskie, w celu osiągnięcia sprawiedliwych i zrównoważonych rozwiązań, nieobciążających mieszkańców i przemysłu. Poszukujemy sojuszników wśród innych krajów. Miks energetyczny w UE nie jest jednorodny, a poszczególne kraje członkowskie mają inne proporcje nośników energii. Wynikają z tego duże różnice przekładające się m.in. na emisje CO2. Różny jest też zakres i struktura systemu handlu uprawnieniami do emisji – przekonywał Olaf Kopczyński, 2 Sekretarz Stałego Przedstawicielstwa Polski przy Unii Europejskiej i Główny Negocjator ds. CO2.

Szczyt w Kopenhadze, który rozpoczyna się w poniedziałek, ma doprowadzić do podpisania nowego traktatu klimatycznego. Protokół z Kyoto z 1997 roku wygasa bowiem w 2012 roku. Zresztą nie został podpisany m.in. przez USA, jednego z największych emiterów CO2 na świecie.

Janusz Korwin-Mikke o konferencji klimatycznej

W Kopenhadze zebrał się tłumek cwaniaków – i jeszcze większy tłum idiotów. Tych, co wierzą tym cwaniakom.

Cwaniacy – to ci, którzy robią pieniądze na „walce z GLOBalnym OCIepleniem”. Są to OGROMNE pieniądze. Setki miliardów wydane w gotówce – i biliony strat poniesionych przez mieszkańców krajów rządzonych przez te hieny.

Skąd będą pochodziły te pieniądze? Z naszych kieszeni, oczywiście. W ciągu kilku lat cena elektryczności pójdzie w górę o 60 proc. – bo te sk***ysyny muszą się nakraść. Sam p. Albert A. Gore jr. zarabia na „handlu nadwyżkami CO2” 100 mln dol. rocznie, więc bardzo Mu zależy, by ten handel trwał – i się rozwijał. Jest kompletnie obojętne, kto to CO2 sprzedaje, a kto kupuje – ważne, by cwaniacy zarobili.

Oczywiście zarabia wiele innych osób. Ktoś produkuje specjalne, bardzo kosztowne urządzenia mające powstrzymać wydzielanie CO2 do atmosfery. Oczywiście po „zatrzymaniu” CO2 się do atmosfery z powrotem wypuści – bo gdzie to trzymać? Chodzi o to, by zamówić te kosztowne urządzenia.

Dużo ludzi na tym zarobi. Naszym kosztem.

A reszta tych hien z Kopenhagi – to idioci, którzy wierzą, że działanie ludzi powoduje GLOBCIO. GLOBCIO, które przyniesie ka-ta-stro-fal-ne skutki. Wyginie roślinność, wyschnie Sahara, zaleje Wielkie Jezioro Słone, a oceany się podniosą i będzie Nowy Potop.

Żeby w to uwierzyć, trzeba być ostatnim nieukiem.

Lody Antarktydy mają temperaturę od -20°C do -60°C – i po podgrzaniu do -15°C lub -55°C raczej się nie roztopią. Lody z bieguna północnego, jeśli się roztopią, to zgodnie z prawem Archimedesa (jeśli zapomnieli Państwo – to spytajcie swoich dzieci!) nie podniosą poziomu wód nawet o ułamek milimetra. Gdyby temperatura istotnie podniosła się o 5°C (co byłoby dla Polski „tragedią”: mielibyśmy klimat jak we Włoszech…), to większa niż dziś część wód z oceanów fruwałaby w postaci pary – więc ich poziom powinien nawet opaść.

Zrozumcie Państwo: to WSZYSTKO są bzdury! IM chodzi tylko o wyciągnięcie z nas pieniędzy. Zmarnują 100 miliardów – ale 10 miliardów ukradną. I o to IM chodzi.

Chiny, Indie i – o dziwo – USA (mimo nowego Czerwonego kierownictwa!) nie wzięły w tym szaleństwie udziału – a więc chińskie produkty staną się jeszcze tańsze w stosunku do naszych, obciążonych wyższymi kosztami energii. Najprawdopodobniej wszystkie kraje UE pójdą z torbami – ale ONI wyniosą z tego pełne torby złota.

Najśmieszniejsze, że GLOBCIO – bo GLOBCIO, choć niepowodowane przez człowieka, istnieje – jest bardzo korzystne. Rośliny potrzebują CO2 i ciepła, roztopienie Oceanu Lodowatego pozwoli włączyć do gospodarki północną Syberię i północ Kanady – a statki będą mogły pływać między obydwoma kontynentami. Budowlańcy mogą pracować cały rok – więc bezrobocie zimą jest znacznie niższe, mniej zużywamy na ogrzewanie, więc więcej możemy wydać na np. buty czy kiełbasę…

Same korzyści!

A te hieny chcą z tym „walczyć”

Na szczęście ta „walka” nic nie da. Wpływ działań ludzi na klimat jest żaden: jedno zaćmienie Słońca przez 10 minut powoduje większe zmiany temperatury Ziemi niż 500 lat pracy wszystkich fabryk! My na Ziemi odgrywamy taką samą rolę, jak mrówki w naszej gospodarce…

…czyli żadną. Jesteśmy pryszczem na powierzchni Ziemi.

Czy Państwo zdają sobie sprawę, że WSZYSTKO, co ludzkość wytworzyła, od piramid egipskich po Burj Dubai, po sprasowaniu zmieściłoby się w pudełku 5 km × 5 km × 5 km? Jeszcze prawie połowa zostałaby pusta!!! Np. wszyscy ludzie (razem z CO2 w płucach…) zajęliby 1/400 (0,25 proc.) objętości tego pudełka.

Nas jest mało. Ale to my sfinansujemy miliardy dla tych oszustów!

Źródło: interia.pl

Cenzura na Konferencji Klimatycznej!

Na briefingu prasowym Konferencji Klimatycznej w Kopenhadze dziennikarzowi, który zadał niewygodne pytania dotyczące afery „Climate Gate”, najpierw próbowano odebrać mikrofon, a następnie, by powstrzymać kolejne pytania, wezwano ochronę ONZ.


Read Full Post »

Krótkie kompendium wiedzy o „globalnym ociepleniu”

Co nas czeka? Kto jest winny: CO2 czy Słońce?

Wszyscy słyszeliśmy aż za dużo na temat globalnego ocieplenia, które oficjalnie próbuje się połączyć ze zbyt dużą emisją dwutlenku węgla do atmosfery. Wszyscy słyszymy, że „wspólnie”, jako społeczność, jesteśmy za to odpowiedzialni. Politycy, jako nasi reprezentanci, w swojej świętej misji ratowania nas – małych i nic nierozumiejących ludzików, próbują coś z tym zrobić, zasiadając w różnych komisjach w EU, ONZ i w osławionym oraz nawet nagrodzonym Nagrodą Nobla – IPCC. Efektem tego są zwiększone podatki, nowe i coraz bardziej restrykcyjne prawa oraz wciąż pogarszająca się sytuacja.

Wielu naukowców twierdzi, że już tylko wulkany wyrzucają rocznie więcej CO2 do atmosfery niż wszystkie fabryki i jeżdżące samochody na świecie razem wzięte. Same oceany wydalają  do atmosfery kilkakrotnie więcej CO2 niż nasza cała cywilizacja. Z ich obliczeń wynika, że „produkujemy” maksymalnie 5-7% całego CO2 w atmosferze. Mówią oni, że tylko małe wahnięcia w erupcjach wulkanów lub drobne zmiany średniej temperatury na Ziemi powodują procentowo większe wahnięcia składu CO2 w atmosferze.

Wielu naukowców twierdzi, ze wyniki badań wyraźnie wskazują na fakt, iż w przeszłości działo się tak, że zwiększona ilość CO2
w atmosferze wynikała z ocieplenia się klimatu, a nie na odwrót, jak się teraz próbuje twierdzić. Nie jest więc tak, że CO2 powoduje ocieplenie klimatu, tylko odwrotnie – ocieplenie klimatu zwiększa ilość CO2 w atmosferze, co w następstwie powoduje ponowne schładzanie klimatu. I tak to się w przyrodzie w kółko toczy.

Komu wierzyć? Można naprawdę zwariować, słuchając tych wszystkich „naukowców” i ich tak skrajnie różniących się od siebie teorii.

Kompletnie innym problemem jest fakt, że wraz z emisją CO2 wprowadzamy do atmosfery wiele metali ciężkich i toksyn, które na pewno nam nie służą. Ale nie o tym teraz mowa.

Politycy nie koncentrują się jednak na toksynach i metalach ciężkich. Ten temat zostawiają kontrolowanym przez siebie ekologom i rządom poszczególnych krajów. Oni sami, tam na szczycie, uparcie koncentrują się na nieszczęsnym CO2. Chyba już większość z nas powoli zaczyna się, mniej lub bardziej, domyślać, skąd się ten ich upór bierze…  (jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, które się kryją za handlem prawem do emisji CO2)

A co jeśli to nie CO2, lecz Słońce jest winne ociepleniu?
Coraz częściej mówi się, także w kręgach naukowych, o takiej wersji tego zjawiska.

W „Daily Tech” możemy przeczytać, że w NASA Goddard Space Flight Center, w Greenbelt – Maryland, USA, przeanalizowano dane badań zmian klimatycznych w ostatnich kilkuset latach
i bezsprzecznie stwierdzono, że to właśnie cykle słoneczne wpływają na zmiany klimatyczne na Ziemi. Wiele innych niezależnych grup naukowców coraz częściej dochodzi do tego samego wniosku.

No więc jak to jest z tym CO2 i Słońcem?

Jeśli założymy, że to jednak Słońce jest odpowiedzialne za zmiany klimatyczne, a jak widać – jest to możliwe, to wciąż pozostaje pytanie: czego możemy się spodziewać w najbliższym czasie od Słońca ?
I tu znów napotykamy na sprzeczności. Problem jest w tym, że wg niektórych właśnie jesteśmy u kresu megacyklu słonecznego, dzięki czemu w ostatnich dekadach następujące po sobie minicykle (średni okres 11 lat) przynosiły nam coraz gwałtowniejsze zmiany pogodowe oraz silniejsze wiatry słoneczne, pochodzące od wybuchów na Słońcu. To zaś mogłoby oznaczać, że następny szczyt minicyklu (2011/2012) może być jeszcze gwałtowniejszy i mógłby on nawet doprowadzić do katastrofy na skalę globalną (DailyMail.com.uk). Jest to wg. wielu naukowców tak poważna sprawa, że wezwali oni rządy swoich krajów do podjęcia natychmiastowych działań pozwalających nam choć w części się przed tym uchronić. Na pewno nie pomaga nam w całej tej sytuacji silnie słabnące pole magnetyczne Ziemi, które stanowi naturalną tarczę chroniącą nas przed promieniowaniem słonecznym. Ta wersja zdarzeń na pewno odpowiada wszystkim tym, którzy są zwolennikami teorii o katastrofie czekającej nas w roku 2012.

Inni zaś twierdzą, że aktywność Słońca w ostatnich kilku latach zmalała praktycznie do zera, co mogłoby oznaczać, że megacykl już minął i jesteśmy u progu malej epoki lodowcowej. Faktem jest, że liczba plam na Słońcu była ostatnio niższa niż kiedykolwiek w ostatnich 100 latach.

Mamy więc całkiem ważki dylemat i mamy też zwolenników różnych koncepcji, zawzięcie dyskutujących i próbujących się nawzajem przekonać.

A co, jeśli te nasze ciche Słońce jest w stanie podobnym do oceanu tuż przed tsunami?

Co, jeśli jest to wielka cisza przed wielkim sztormem?

Problem w tym, że tak naprawdę mało wiemy na temat Słońca i jego zachowania…
Brrr – aż strach pomyśleć, ale czyż nie jest to możliwe?
Oglądaliście już może film „Zapowiedz” (Knowing)?
(polecam, bardzo dobry film)

źródło http://www.globalnaswiadomosc.com/wplywslonca.htm

Globalne Ocieplenie – Globalny Szwindel – cz.1

Wielki przekręt CO2! (1/8) (napisy pl)

Conspiracy Theory Jesse Ventura – Global Warming – Part 1/6  NEW

Dziesięć faktów na temat zmian klimatycznych

1. Klimat na Ziemi zmieniał się zawsze i zawsze będzie się zmieniał. Założenie, iż przed rewolucją przemysłową Ziemia miała „stały” klimat, jest błędne. Jedyne, co możemy zrobić w związku ze zmianami klimatu, to przygotować się na nie.

2. Dokładne pomiary dokonywane z balonów meteorologicznych i satelitów prowadzone od późnych lat 1950-tych nie wykazują żadnego ocieplenia atmosfery od roku 1958. Pomiary przeprowadzane przy użyciu aparatury naziemnej wykazują natomiast wzrost temperatury o ok. 0.40 stopnia w tym samym okresie. Wielu badaczy sądzi, iż pomiary te obarczone są błędem spowodowanym bliskością wielkich miast lub podobnymi efektami.

3. Mimo wydatkowania ponad 50 miliardów USD od roku 1990, nie stwierdzono żadnego antropogenicznego (ludzkiego) sygnału w spektrum globalnych zmian temperatury.

4. Bez efektu cieplarnianego temperatura powierzchni Ziemi wynosiłaby średnio -18 stopni zamiast obecnych +15 stopni, które sprzyjają rozwojowi życia.
Dwutlenek węgla nie jest wcale najważniejszym „gazem cieplarnianym”, gdyż odpowiada za ok. 26% efektu cieplarnianego. Z tego co najwyżej 25% można przypisać działalności człowieka. Bez porównania ważniejsza jest zwykła para wodna, która odpowiada za co najmniej 70% efektu cieplarnianego.

5. Zarówno na skali czasowej jednego roku, jak i rzędu 100 tys. lat, zmiany temperatury atmosfery poprzedzają zmiany w ilości CO2. Zatem dwutlenek węgla nie może być pierwotną, główną przyczyną wzrostu temperatury, choć zwiększanie się jego zawartości w powietrzu posiada pewien, niewielki wpływ na temperaturę.

6. ONZ-owski Międzyrządowy Panel ds Zmian Klimatu (IPCC) działa jako główny sprawca sterowanej paniki na rzecz „klimatycznego lobby”. Doprowadziło to do Protokołu z Kyoto. Niestety IPCC nie jest ciałem naukowym, lecz politycznym.
Hendrik Tennekes, emerytowany dyrektor naukowy Królewskiego Holenderskiego Instytutu Meteorologii, twierdzi, iż „procedury stosowane przez IPCC są bardzo wadliwe” i że „IPCC rozmyślnie ignoruje paradygmaty naukowe stworzone przez najwybitniejszych meteorologów XX wieku”.

7. Protokół z Kyoto będzie kosztować miliardy dolarów i oznaczać wielkie obciążenie dla krajów, które go podpisały – a efekt klimatyczny będzie prawie żaden (ochłodzenie mniejsze niż 0.03 stopnia do roku 2050, przy założeniu, iż wszystkie jego wymagania zostaną spełnione).
Rosyjska Akademia Nauk twierdzi, iż Protokół z Kyoto jest pozbawiony podstaw naukowych. Andre Illarianow, doradca Putina, nazwał kyotoizm „jedną z najbardziej agresywnych, nachalnych i destruktywnych ideologii od czasu upadku komunizmu i faszyzmu”. Jeśli Kyoto ma być „pierwszym krokiem”, to jest to krok w tym samym, bezsensownym kierunku, co późniejsza „Mapa drogowa z Bali”.

8. Zmiany klimatyczne są procesem nieliniowym i chaotycznym, który nie jest do końca poznany, a niektóre jego aspekty są w ogóle jeszcze nierozumiane. Żaden deterministyczny model komputerowy nie jest w stanie obliczyć prognozy klimatycznej na następne 100 lat.

9. Nie jest więc zaskakującym, iż eksperci od komputerowego modelowania są zgodni, iż żaden obecny (i najprawdopodobniej żaden stworzony w najbliższej przyszłości) model klimatu nie jest w stanie przewidzieć regionalnych zmian klimatycznych.

10. Największym kłamstwem w aferze „globalnego ocieplenia” jest wmawianie ludziom, iż prawie wszyscy naukowcy są zgodni, iż ocieplenie istotnie ma miejsce i że dokonuje się z dużą szybkością.
Tymczasem w rzeczywistości niemal każdy aspekt klimatologii jest przedmiotem żywej debaty i wymiany zdań. Tysiące kwalifikowanych naukowców podpisało deklaracje, gdzie (1) podają w wątpliwość rzekome dowody na to, iż klimat ociepla się skutkiem działań ludzkich i (2) wyrażają poparcie dla naukowego, racjonalnego – a nie emocjonalnego – podejścia do tych zagadnień w ramach aktualnego stanu wiedzy.

Dziesięć mitów

Mit 1: Średnia temperatura globu ziemskiego wzrosła w ciągu ostatnich kilku lat.
Fakt 1: W granicach błędu pomiarowego, średnia temperatura nie wzrosła od roku 1995, natomiast od roku 2002 notuje się jej spadek mimo zwiększenia zawartości CO2 w atmosferze o 8%.

Mit 2: Pod koniec XX wieku średnia temperatura wzrastała z niebezpieczną szybkością i osiągnęła bezprecedensową wielkość.
Fakt 2: Pod koniec XX wieku średnia temperatura rosła z szybkością 1-2 stopni w przeliczeniu na stulecie, a więc nijak nie wykraczała poza naturalne zmiany klimatyczne ostatnich 10 tysięcy lat. Średnia temperatura w najnowszej historii Ziemi bywała wielokrotnie o kilka stopni wyższa niż obecnie.

Mit 3: Średnia temperatura była praktycznie stała w czasach przedindustrialnych, lecz zaczęła gwałtownie wzrastać w XX wieku i wzrośnie o dalszych kilka-kilkanaście stopni w przeciągu najbliższych 100 lat (wg tzw. krzywej Manna, Bradleya i Hughesa i jej komputerowej ekstrapolacji).
Fakt 3: Krzywa Manna, Bradleya i Hughesa została ujawniona jako zwykła manipulacja danymi statystycznymi. Nie ma żadnych przekonujących dowodów na „stałość” klimatu w czasach przedindustrialnych, a zmiany temperatury w XX wieku nie są niczym nadzwyczajnym. Żadne „niebezpieczne” ocieplenie nie zachodzi.

Mit 4: Modele komputerowe przepowiadają wzrost temperatury o ok. 6 stopni w ciągu najbliższego stulecia na ekosystemy i ludzkość.
Fakt 4: Tak wynika z modeli deterministycznych. Z innych – równie naukowo poprawnych – modeli (empirycznych) wynika, iż nastąpi ochłodzenie.

Mit 5: Wzrost średniej temperatury Ziemi o więcej niż 2 stopnie będzie miał katastrofalny wpływ na ekosystemy i całą ludzkość.
Fakt 5:  Zmiana temperatury o 2 stopnie nie będzie niczym niezwykłym w historii Ziemi. Ekosystemy dopasowywały się do takich zmian od niepamiętnych czasów. Proces ten nazywamy ewolucją. Również ludzkość potrafi się dopasować do wszelkich rodzajów klimatu.

Mit 6: Dalsza emisja dwutlenku węgla przez człowieka spowoduje niebezpieczne ocieplenie i przyniesie wielkie szkody.
Fakt 6: Nie wykryto jeszcze żadnego wpływu człowieka na globalne ocieplenie, który w jakikolwiek sposób różniłby się od naturalnych zmian klimatu. W najgorszym przypadku wpływ ten można oszacować na mniej niż 1 stopień. Atmosferyczny dwutlenek węgla jest absolutnie niezbędny dla roślin, w tym zbóż, oraz wspomaga efektywny przebieg ziemskiego cyklu wymiany wodnej przez parowanie (ewapotranspiracji).

Mit 7: Zmiany aktywności słonecznej nie mogą wytłumaczyć ostatnio notowanych zmian średniej temperatury.
Fakt 7: Aktywność Słońca przejawia się w cyklach różnej długości – 11-letnim, 22-letnim i 80-letnim. O ile zmiany jasności jego promieniowania są niewielkie, o tyle zmiany w strumieniu cząsteczek emitowanych przez Słońce oraz zmiany jego pola magnetycznego silnie oddziałują na klimat. W XX wieku średnia temperatura wzrosła o 0.8 stopnia i ponad połowa tego wzrostu jest spowodowana aktywnością Słońca.

Mit 8: W regionach polarnych– zarówno północnym, jak i południowym, zachodzi niespotykane przedtem topnienie mas lodu.
Fakt 8: Zarówno na Grenlandii, jak i na Antarktydzie, powłoka lodowa staje się grubsza. Obszary zlodowacenia wokół Antarktydy osiągnęły rekordową powierzchnię w roku 2007. Temperatury w Arktyce są obecnie porównywalne z temperaturami wczesnych lat 1940-tych, a wcześniej temperatury te były jeszcze wyższe.

Mit 9: Spowodowane przez człowieka globalne ocieplenie powoduje niebezpieczne podnoszenie się poziomu mórz.
Fakt 9: Poziom morza waha się od czasu do czasu i w różnych miejscach. Np. miedzy 1955 a 1996 rokiem poziom morza w Tuvalu spadł o 105 mm (2.5 mm rocznie). Średni poziom morza dla całego globu jest miarą pozbawioną jakiejkolwiek wartości dla celów środowiskowych. W ciągu ostatnich 150 lat ta średnia wartość rosła w tempie 1-2mm rocznie bez żadnego wpływu człowieka.

Mit 10: Ocieplenie klimatu zaobserwowane pod koniec XX wieku spowodowało wzrost liczby sztormów (cyklonów) oraz wzrost ich gwałtowności.
Fakt 10: Z obserwacji meteorologicznych jednoznacznie wynika, iż zmiany te nie wykraczają poza ramy naturalnych zmian klimatycznych.

Autor Robert M. Carter jest profesorem w James Cook University (Queensland) oraz University of Adelaide w Australii. Jest paleontologiem, geologiem i badaczem środowiska z ponad 30-letnim doświadczeniem.

Bronisław Wildstein przedstawia: Walka z globalnym ociepleniem – konieczność czy dogmat?, 21.01.2009

Afera Climategate – Informacje

Uwaga, uwaga! Nadchodzi! – Afera Climategate

Al Gore odda Oscara za klimat?

Al Gore odda Oscara za klimat?

http://www.tvn24.pl/12691,1632082,0,1,al-gore-odda-oscara-za-klimat,wiadomosc.html

Al Gore confronted on Climategate in Chicago

Globalne ocieplenie, Al Gore, Roger Revelle.

Linki

Konferencja Klimatyczna w Kopenhadze. Rekordowa ilość 20 tysięcy delegatów – o czym będą obradować?
http://grypa666.wordpress.com/2009/12/04/konferencja-klimatyczna-w-kopenhadze-rekordowa-ilosc-20-tysiecy-delegatow-–-o-czym-beda-obradowac/

Niewygodna prawda o globalnym ociepleniu
http://www.eioba.pl/a89527/niewygodna_prawda_o_globalnym_ociepleniu

Czy globalne ocieplenie jest kontrolowaną akcją ?
http://www.globalnaswiadomosc.com/globalneocieplenieplan.htm

Globalne ocieplenie – fakty i mity
http://www.eioba.pl/a78742/globalne_ocieplenie_fakty_i_mity

Globalne ocieplenie – globalna ściema
http://www.eioba.pl/a111134/globalne_ocieplenie_globalna_sciema

Dziura ozonowa – fakty i mity
http://www.eioba.pl/a93115/dziura_ozonowa_fakty_i_mity

Stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem
http://www.eioba.pl/a98917/stanowisko_komitetu_nauk_geologicznych_polskiej_akademii_nauk_w_sprawie_zagr

Nick Griffin on Climategate – NWO Plan – A MUST WATCH
http://www.youtube.com/watch?v=8LO9aDypiZg&feature=player_embedded

Kto się boi dwutlenku węgla?
http://www.newworldorder.com.pl/artykul.php?id=1455

Różne informacje zebrane w jednym miejscu
http://waldek1984.info/category/swiat/globalne-ocieplenie/

Read Full Post »